Wyświetlono posty wyszukane dla frazy: stoki nariarskie Sudety
Temat: Centrum Narciarskie Stadion i Telegraf
Do pełni szczęścia brakuje mi tylko połączenia obu stoków narciarskich jakąś linią komunikacyjną. Wbrew pozorom nie są to małe odległości, a podczas sezonu zimowego mogłyby kursować jakieś autobusy łączace Stadion z Telegrafem, do tego wspólne karnety czy też zniżki i turyści swobodnie by z tego korzystali.
Kieleckie stoki stają sie coraz bardziej popularne wśród narciarzy, mieszkańcy Łodzi, Wawy czy Radomia wolą skoczyć na weekend do Kielc niż w odległę Tatry. Potrzeba tez jeszcze reklamy, bo nie wszyscy sobie zdają sprawę z tego ze mamy w miescie takie stoki i nawet gdy brak dookoła śniegu są one czynne. Można by sie dogadać z telewizją, zawsze w czasie prognozy pogody podają warunki narciarskie na stokach a Karpatach i Sudetach, mogli by do tego dorzucic Góry Świętokrzyskie.
Temat: Admina nie ma, myszy grasują;)
rozmawialem dzisiaj z moim starszym, ktory jest w Szklarskiej i wg niego warunki srednie - miejscami wystaja kamloty no i jak to w Szklarskiej (szczegolnie w weekend) wiecej stania w kolejkach, niz zjezdzania.
Całkiem możliwe - nie wiem, jak tam było (ani razu nie zabawiłem na Szrenicy), ale z opowieści ludzi wynikało, że jazda tam może być niebezpieczna dla życia i zdrowia (nie tylko wystająca miejscami ziemia, ale także korzenie i kosodrzewina...)
A co do kolejek to powiem Ci, że nie tylko w weekend były tam pokaźne kooooolejki... Takie na 40 minut stania... Biedni ludzie.
Niestety teraz (pomimo opinii meteorologów, jakoby było super) wszędzie zdecydowanie panowały średnie warunki. W Harrachowie również było bardzo ciężko - wystająca ziemia etc. Całkiem sympatycznie było w Redjicach, tam przynajmniej był śnieg (Czesi wyjęli piwo z lodówki i zmrozili trochę świeżego śnieżku ), ale po jednym dniu, kiedy dość mocno padał deszcze miałem dość kanap... Jazda z mokrym tyłkiem to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej
Potem przyszło kilka dni odwilży i chyba jedynym obiektem na którym jako tako dało się jeździć, były Paseky - całkiem fajny kompleks orczyków (czyli pupa podczas deszczu sucha ), tylko ludzi dużo, gdyż chyba wieść się rozniosła i przyjechali z różnych zakątków Sudetów.
Tak wyglądały warunki narciarskie w Sudetach w ubiegłym tygodniu - miało się wrażenie, że w niedalekiej przyszłości zawita do nas wiosna i zakończy sezon narciarski.
Aha - do Rokytnic nawet się nie pchałem - jak gdzieś mają być dobre warunki to raczej nie na południowych stokach
Temat: Sprawdź swój ślad ekologiczny
... a ja prawie 20 lat temu pojechałem do Francji i kiedy w niedzielę chcieliśmy z kolegą pójść na spacer za wieś, na której pracowaliśmy i szliśmy zagajnikami, a potem polami wzdłuż płotów i ogrodzeń (jakby cała przestrzeń była sprywatyzowana), to cieszyłem się, że za miesiąc wrócę do Polski i pójdę sobie, gdzie chcę...
Ostatnio w naszej poczciwej Polsce, w Sudetach, koło Świdnicy, jechałem rowerem starą ścieżką, zjechałem z lasu w stronę wsi i...ścieżka ucięła się na ogrodzeniu "rancha", które na stoku góry ktoś sobie postawił, bo tak mu się spodobało...
Nie no, spoko, energia atomowa zapewni nam przetrwanie, surowce jakoś skombinujemy, tylko, jaki będzie ten świat? Stoki narciarskie w Tatrach, tory dla quadów w Białowieży, wyprostowana Wisła, prywatne lasy, rzeki i jeziora, niekończące się przedmieścia, szlabany, siatki, worki na krzakach i... otępiałe lisy w centrach miast.
Temat: Zabawa karnawałowa w Sudetach
Witam
Mam propozycję jak w tytule.
Miejsce: Villa Aleksandra Polanica Zdrój
Termin: 14.02.2009 r.
Koszt: 200zł/para (w tym zabawa, nocleg, możliwość wykupienia śniadania za dodatkową kwotę 14 zł) + to co będziemy w stanie wypić
Ilość miejsc: ograniczona z uwagi na kubaturę sali (+/- 20 par)
Oczywiście w dzień imprezy proponuję rozgrzewkę dolnych części ciała na stokach narciarskich czy to w Zieleńcu czy może na Czarnej Górze.
Impreza odbędzie się tylko i wyłącznie w przypadku zgłoszenia się przynajmniej pełnej obsady tj. 20 par
Z uwagi na konieczność rezerwacji sali na konkretny dzień na zgłoszenia chętnych czekam do środy 21.01.2009 r. pod numerem telefonu 504 168 948
Pozdrawiam
Rychu
Temat: Majówka 2005;)))
U mnie nie było tak żle raz,było tak:
Z Michałowic (Sudety - Piechowice) do szklarskiej poręby przez las drogą pod reglami póżniej szklarska dwa razy do okoła.Potem 1/3 stoku narciarskiego Lolobrygida do zielonego szlaku i na wodospad Kamieńczyk,następnie jakąś leśną drogą do Jakuszyc.Z Jakuszyc szosą czeską do piechowic i pięć kilometrów pod górę do Michałowic.Na swoim rowerku bym nie pojezdził bo mam Bmx'a więc jeżdziłem na wypożyczonym. [/url]
Temat: drzewa
Kaziu, dęby są długoletnie, żyją długo i pięknie ...
Pagórki ... poczekaj aż Wam kopalnie wybudują, będziesz miał "hołdę" - w zimę "stok" narciarski, a jak fajnie narty święcą po kilku zjazdach - bo z kopalni nie tylko węgiel się wydobywa a te "stoki" to odrzuty węgla do palenia
Mariuszu doskonale Cię rozumiem bo to nie tylko piękna okolica ale i bogata w torf, miedź i ropę i sól ale jak na
razie boją się tego ruszyć ze względu na zniszczenie sudetów no i Dolnego Śląska.Brzeg Dolny jest na zaworze
którego nie mogą go ruszyć. Była już taka przymiarka kopalnią soli ale wystarczyło tylko ruszyć a efekty
zaraz się objawiły w Czechosłowacji nie tylko zatrzymali kopalnie soli ale zatrzymali kopalnie Wałbrzyskie na razie
jestem w bezpiecznym miejscu a jak długo chyba dopóki jak wariatowi coś odbije bo bogactwo
nie zna granic bezczelności.Na naszym terenie też był jeden wariat leśniczy i wycinał stare bardzo stare drzewa
bo ponoć były zalążkiem owadów ale już go nie ma u nas jest na 10letnim urlopie ale co zdążył zniszczyć to
zniszczył piękne stare Robinie(akacje),brzozy,dęby a chwast w postaci osiki,topoli pozostawiał.
Temat: narty zjazdowe
Apeluję do właściciela stoku Dzikowiec, aby rozważył jego uruchomienie jeszcze w tym sezonie. Dzikowiec to wspaniała góra dla narciarzy. Według mnie, w całych polskich Sudetach bardziej atrakcyjne są tylko: Szrenica i Czarna Góra. W sąsiedztwie Dzikowca nie ma równie atrakcyjnych miejsc do zjazdów. Dlatego, jestem pewien, że ten ośrodek byłby chętnie odwiedzany przez miłośników białego szaleństwa (tymbardziej, że w promieniu 30km mieszka około 300 tysięcy ludzi). Uważam, że na początek może się on obejść nawet bez dośnieżania (jako przykład można podać chociażby Lubawkę, która posiada podobne warunki śniegowe (a właściwie gorsze) i działa z powodzeniem w sezonie około dwa i pół miesiąca. Uruchomienie tego ośrodka byłoby kapitalnym bodźcem dla turystycznego ożywienia Boguszowa-Gorc. Dlatego liczę na przychylne nastawienie i pomoc tutejszych władz - chociażby w kwestii zastosowania ulgi w podatku od nieruchomości dot. wym. obiektu. Liczę na to, że będziemy mogli tutaj niebawem jeździć na nartach.
Temat: no i zima
| Powrot zimy. W srode w Karkonoszach dosypi eostro sniegu (mysle, ze z
20cm
| minium),ktory to powinien sie utrzymac byc moze nawet do polowy
kwietnia.
| Sezon narciarski jak widac sie nei skonczyl, choc pzrez ostatni weekend
| wiele stacji jzu spasowalo z powodu braku sniegu. W tych miejscach
jednak
| gdzie jeszcze dzis jest okolo 70cm na stokach pojezdzimy jeszcze troche.
| Na temperatury powyzej 15 stopni nei ma co liczyc. Bedzie racje ponizej
10 w
| calej Polsce i to nawet plizej zera. W nocy przymrozki.
Mieszkam zaraz pod beskidami i nie dosypalo nic. deszcz pokropil i tyle :)
Sypac bedzie ostro w srode/czwartek, ale w Sudetach ;o)
a temperaturke sobei zmierz dzis w nocy ;o)
Temat: FS Cool 9.0
No to ja miałem troche więcej szczęścia, odpaliłem wczoraj Coola w pobliskich górach i udało mi sie troche pokajtować, chociaż bez żadnych rewelacji, wiało słabo (2-10 węzłów) i nierówno, a miejsca na szczycie stoku narciarskiego w Andrzejówce (Sudety) mało, jedyne co było w nadmiarze to śnieg .
Pierwszy raz miałem do czynienia z komórką, do tej pory w zimie używałem pompowanego Boxera 16.
Nie będe pisał recenzji, bo słabo wiało, a pozatym wole zostawić to bardziej doświadczonym osobom. Napisze tylko kilka swoich uwag:
- latawiec jest szybki i zwrotny, wykręcenie dwóch kiteloopów nie stanowi najmniejszego problemu
- przy pierwszym starcie latwiec przelecial mi przez zenit i to tak bardzo, że prawie straciłem go z pola widzenia, ale nawet w tak trudnej pozycji latawiec wcale nie miał zamiaru przepaść.
- latawiec nie generuje dużych sił na barze, bardzo przyjemnie sie nim steruje
- odniosłem wrażenie, że tylne linki są troche za długie (możliwe że to było przyczyną tego, że latawiec przeleciał mi przez zenit przy pierwszym starcie), ale podjerzewam że zrobiono to celowo i po rozciągnięciu sie linek środkowych latawiec będzie optymalnie wytrymowany.
- latawiec oblatywalem w trudnych warunkach, przy słabym i kręcącym wietrze, w takich warunkach mój pompowaniec co chwile lądowałby na ziemi, a Coolowi nie często sie to zdarzało (tylko na krawędzi okna)
- w zenicie gdy wiatr słabł Cool nie przepadał, tylko powli opadał w lini wiatru czekając na następny podmuchu wiatru
- gdy już zdarzyło sie, że Cool wylądował na ziemi ponowne wystartowanie go było bajecznie proste.
- z Coolem nie miałem problemu z podjeżdżaniem pod latawiec przy zwrotach i w konsekwencji jego przepadaniem, tak jak mi sie to zdarzało przy pompowanym
Oprócz dużej stabilności (nie przepadania) Coola, rewelacyjnego restaru bardzo spodobała mi sie krótki czas przygotowania latawca do startu (żadnego dmuchania, czy podłączania linek, wyciąga sie latawiec z worka, rozwija linki i już można startować) oraz jego samoobsługa.
Cool to jest to czego mi było potrzeba na zimę
Temat: Trochę optymizmu trochę niepewności
Na narty do parku
Kolejka o długości 2400 metrów będzie przewozić 1400 osób w ciągu godziny. Ma to być jeden z najdłuższych wyciągów w Karkonoszach. Zakup urządzeń i ich montaż ma kosztować około 20 mln zł
Starania o budowę kolejki na Świąteczny Kamień w narciarskim kompleksie Szrenicy trwają już jedenaście lat. Jeśli dokumentacja nie utknie znowu w jakimś urzędzie, budowa zacznie się wiosną przyszłego roku.
Dolna stacja nowej kolejki powstanie obok istniejącej już najniższej stacji wyciągu w Szklarskiej Porębie. Inwestycja jest niezbędna. Gdyby wyciąg nie powstał, narciarze tkwiliby w coraz dłuższych kolejkach do wjazdu na stok.
Przekonać urzędników
Ministerstwo Środowiska ponad rok zwlekało z wydaniem zgody na przeznaczenie gruntów leśnych na cele narciarskie. Samorządowcy ze Szklarskiej Poręby wiele razy jeździli w tej sprawie do Warszawy. Wspierali ich miejscowi parlamentarzyści. W końcu się udało.
Zanim jednak gospodarz kompleksu – spółka Sudety Lift – będzie mógł rozpocząć budowę, musi zdobyć kilka urzędowych podpisów, m.in. ministerstwo ma wyliczyć opłaty za wycinkę lasu i ustalić tzw. kompensaty – czyli to, ile drzew trzeba nasadzić w zamian za te wycięte.
– Decyzja ministerstwa to przełom, ale jeśli równie długo, jak dotychczas, będziemy czekać na kolejne dokumenty, to prędzej pójdę na emeryturę niż zbudujemy wyciąg – mówi Jan Dębkowski, dyrektor do spraw technicznych. Spółka ma już gotowy raport oddziaływania nowego wyciągu na środowisko.
To ważne, bo kolejka i nartostrady prawie w całości będą wytyczone w Karkonoskim Parku Narodowym. Inwestorzy porozumieli się też z przyrodnikami. W zamian za zgodę na zbudowanie wyciągu na Świąteczny Kamień, spółka Sudety Lift zrezygnowała z planów budowy czterech wyciągów i tras narciarskich w rejonie Kotła Szrenickiego i Łabskiego Szczytu. To obszary, na których ochronie ekologom zależało najbardziej.
– Jesteśmy zadowoleni z kompromisu. W rejonie Kotła Szrenickiego i Łabskiego Szczytu występują rzadkie gatunki roślin. Gniazdują też ptaki objęte ochroną unijnej dyrektywy Natura 2000 – wyjaśnia Andrzej Raj, dyrektor KPN.
Dziesięć lat starań
Spór o nowy wyciąg w Szklarskiej Porębie ma długą historię. By zmusić Karkonoski Park Narodowy do ustępstw, mieszkańcy blokowali nawet główną ulicę miasta, prowadzącą do przejścia granicznego w Jakuszycach. Uniemożliwić budowę próbowali też Czesi. Przekonywali, że wyciąg na Świąteczny Kamień może niekorzystnie wpływać na strefy ścisłej ochrony przyrody po ich stronie gór. Twierdzili, że sztuczny śnieg różni się składem chemicznym od naturalnego i dlatego zasypanie nim rejonu Szrenicy może mieć zły wpływ na środowisko.
Autor: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
Temat: Kolejne wypadki w Tatrach
(22.01/20:23) - Po wczorajszych obfitych opadach śniegu w wysokich partiach Tatr pokrywa śnieżna zwiększyła się o nawet 20 centymetrów. Temperatura, która wzrosła dzisiaj w godzinach popołudniowych w pobliże zera, sprawiła iż śnieg zaczął się roztapiać i jednocześnie obsuwać przez co stworzył poważne zagrożenie lawinowe. Na efekty tego zjawiska nie trzeba było długo czekać. Po południu na granicy Tatr Zachodnich i Wysokich zeszła lawina śnieżna, która porwała turystę z Warszawy. W rejonie lawiniska panowała bardzo gęsta mgła w której nie było widać niczego w promieniu kilkudziesięciu metrów, dlatego też akcja ratownicza była niezwykle utrudniona i nie można było skorzystać ze śmigłowca. Ratownicy pieszo przeszli część Przełęczy Liliowego i dotarli do lawiniska. Niestety mimo reanimacji turysty w Warszawy nie udało się uratować. To jednak nie jedyna lawina, która zeszła dzisiaj po stokach najwyższych gór w Polsce. Przed południem masy śniegu zwaliły się z Przełęczy Kondrackiej w rejonie Doliny Małej Łąki. Lawina porwała trzech turystów, ale zdołali oni sami wydostać się spod śniegu. Mimo zejścia lawin TOPR utrzymuje od początku tego roku zagrożenie lawinowe na poziomie drugim w 5-stopniowej skali, co oznacza zagrożenie umiarkowane. Pokrywa śnieżna jest średnio związana, do zejścia lawiny może dojść przy dość znacznym obciążeniu na przykład grupy narciarzy na stromych lawiniastych stokach. Należy zwiększyć ostrożność przy pokonywaniu stoków zawietrznych i przełęczy. Możliwe jest samorzutne schodzenie pojedynczych lawin małych rozmiarów. W związku z utrzymywaniem się temperatury w pobliżu zera i spodziewanymi w niedzielę (25.01) śnieżycami, niewykluczone, że w Tatrach zagrożenie lawinowe wzrośnie. Poza Tatrami w Beskidach i Sudetach również utrzymuje się drugi stopień zagrożenia lawinowego, natomiast w Bieszczadach stopień pierwszy. Wybierając się w góry, na przykład na narty, należy wykazać się zdwojoną ostrożnością.
Artykuł z www.twojapogoda.pl
Temat: kto zna jakąś fajną trasę rowerową
Góry Sowie, zbudowane są z prekambryjskich gnejsów, najstarszego budulca skalnego ze wszystkich gór w Polsce, a nawet w Europie, ich wiek ocenia się na około 2.5 miliona lat. Jest to skała metamorficzna, składająca się głównie z kwarcu, skaleni i łyszczyków, często zawiera wiele innych minerałów jak np. hornblendę, granat, epidot, turmalin, dysten, grafit. Góry Sowie, ciągną się na długości około 26 km(35 km licząc po linii grzbietowej), zajmują obszar ponad 200 km kw., stanowią najwyższą kulminację w Sudetach Środkowych. Najwyższym szczytem Gór Sowich, jest Wielka Sowa(1014m), łatwa do zdobycia ze wszystkich stron i dla wszystkich, jest wybitnym punktem widokowym. Roztacza się z niej jedna z najpiękniejszych i najrozleglejszych panoram górskich, obejmująca praktycznie całe Sudety, ogromną część Przedgórza i spore fragmenty Niziny Śląskiej. Góry Sowie, położone są w niewielkiej odległości od dużych miast, takich jak Wrocław, Świdnica, Dzierżoniów, które stanowią dla tych gór, naturalne zaplecze turystyczne. Góry Sowie, to setki urokliwych miejsc, które warto zwiedzić: nad Przełęczą Srebrną wznosi się jedna z największych twierdz w tej części Europy, przed wojną nazywana Śląskim Gibraltarem, XIV-wieczny zamek Grodno, górujący nad Zagórzem Śląskim, unikatowy model XIv - wiecznej, podziemnej kopalni rud ołowiu i srebra, niedaleko Walimia, Muzeum Górnictwa w Nowej Rudzie...... i wiele innych, udostępnionych do zwiedzania, bardzo tajemniczych, interesujących i ciekawych miejsc (zobacz dział: Góry Sowie- Warto Zobaczyć). Początki rozwoju turystyki przypadają na XIX wiek, duży i intensywny ruch turystyczny, nastąpił na przełomie wieków. Dobre naturalne warunki, sprzyjały rozwojowi na rozległym, południowym stoku Wielkiej Sowy, schodzącym do wsi Sokolec (Glätzisch Falkenberg), tu na wysokości 900 m. n.p.m., powstało jedno z najstarszych schronisk górskich w tej części Sudetów, Schronisko Sowa (Eulenbaude), w przysiółku Sokolca, osadzie Euldörfel,, Pod koniec XIX wieku i na początku XX, powstały piękne, turystyczne i sportowe obiekty, skocznie narciarskie i tory saneczkowe a w pobliskich licznych osadach i koloniach, duże pensjonaty i schroniska: niestety do naszych czasów nie przetrwały, schroniska: Grenzenbaude (P.Sokola), Kreuzbaude-(P.Jugowska), Müllermaxbaude (Euldörfel)
Temat: Sudety - Góry Sowie
Góry Sowie. Policjanci szusują po stoku
Już drugi rok z rzędu policjanci z dzierżoniowskiej Komendy Powiatowej Policji w Dzierżoniowie pilnują bezpieczeństwa narciarzy na stoku Wielkiej Sowy.
Pierwsze takie 3-osobowe patrole narciarskie w tym sezonie odbyły się 22 grudnia 2007 r. i w przerwie świątecznej. Ośmiu funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Dzierżoniowie patroluje Wielką Sowę głównie w weekendy, gdy ludzi na stoku jest najwięcej. Godziny pracy policji są dopasowywane do natężenia ruchu na stoku, warunków atmosferycznych i zapotrzebowania. Mundurowi są także do dyspozycji organizatorów imprez zimowych i zawodów rozgrywanych w górach.
Na stokach służbę pełnią szusując podinsp. Waldemar Kocyła, sierż. sztab. Wiesław Wiśniewski, podinsp. Marek Sobiesiak, sierż. Andrzej Kłos, sierż. sztab. Krzysztof Grzelka, mł. asp. Marcin Karpiński, mł. asp. Krzysztof Szeptycki i st. post. Radosław Drążczyk. Mundur policjantów-narciarzy jest dostosowany do charakteru służby. Mają specjalną sportową odzież, której zakup wspomogli sponsorzy (dofinansowania z KWP nie otrzymali). Do ubiegłorocznego wyposażenia (spodni, kurtek, gogli, kasków) doszły nowe termoaktywne bluzy i plecaki. Funkcjonariuszy łatwo jednak rozpoznać po odblaskowych tradycyjnych policyjnych kamizelkach. Niestety, buty i narty, najważniejszy dla nich sprzęt, muszą mieć własne. KPP szuka sponsorów, by doposażyć w nie funkcjonariuszy.
Program âźBezpieczny stok"
Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu w ramach programu âźBezpieczny stok" wytypowała jednostki policji, na terenie których są stoki narciarskie (Kłodzko, Kamienna Góra, Jelenia Góra) i zaleciła zorganizowanie tam podobnych patroli. Narciarze mogą się więc czuć bezpieczniej także i na innych stokach, np. w Karpaczu czy w Szklarskiej Porębie.
A że jest bezpieczniej na trasach narciarskich, nie ulega wątpliwości. - Na stokach dzieją się różne rzeczy, spowodowane np. alkoholem. Jeśli kogoś poniesie fantazja, czujemy się bezpieczniej, bo ma kto interweniować - mówi Mirosław Bełch z obsługi wyciągu na Wielkiej Sowie. - Bezpieczniej czują się też GOPR-owcy i ludzie korzystający z wyciągu. Kradzieże nart to problem na każdym wyciągu. A tu narciarze mogą spokojnie zostawić sprzęt. Złodziej widząc policję nie sięgnie po narty czy po cudzy telefon komórkowy. Patrole działają na stoku tak, jak na drodze. Widząc policję, każdy ściąga nogę z gazu. Obecność funkcjonariuszy ma więc też działanie psychologiczne.
Dla ludzi
Inicjatywa utworzenia patrolu narciarskiego na naszym terenie powstała podczas Mistrzostw Polski w Szczyrku, gdzie był między innymi zastępca komendanta Komisariatu Policji w Bielawie Waldemar Kocyła. W czasie wyjazdów w góry rozmawiał z narciarzami i właścicielami wyciągów, którzy mówili o potrzebie powstania takiego patrolu. Od momentu rozpoczęcia jego działania nie odnotowano na stoku Wielkiej Sowy ani jednej kradzieży sprzętu narciarskiego. Mundurowi nie musieli również nakładać mandatów. Miłośnicy sportów zimowych pozytywnie oceniają obecność policji na stoku. Często pytają policjantów o różne rzeczy, np. dotyczące jazdy na nartach po wypiciu piwa. Nie ma przepisów, które jednoznacznie zabraniałyby jeździć na nartach po spożyciu alkoholu, jednak gdy nietrzeźwy narciarz sposobem jazdy stwarza zagrożenie dla innych użytkowników stoku, szczególnie naraża ich na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze. Według art. 160 par. 1 kk, prawo przewiduje za to karę do trzech lat pozbawienia wolności.
http://www.tygodnik.dzierzoniowski.info ... ew/1852/2/
Temat: Sudety - Góry Sowie
W dolnośląskich górach dużo śniegu i niższe ceny
Wypoczynek w Sudetach teraz tańszy o 20 proc. Pod Śnieżką śniegu nie zabraknie do maja.
Śnieg w Karkonoszach zasypał kolejkę krzesełkową na Małą Kopę, aż po samą linę. By wyciąg mógł ruszyć, pracownicy musieli przez kilka godzin odśnieżać zasypane krzesełka i podpory.
- Na trasach są znakomite warunki narciarskie, takiej ilości śniegu nie było nawet zimą - mówi Waldemar Draheim, dyrektor spółki Miejska Kolej Linowa.
Podobnie jest w Szklarskiej Porębie.
- Planowaliśmy, że 13 kwietnia rozpoczniemy przegląd techniczny urządzeń. Jeśli jednak będą narciarze chętni do zjazdów, przesuniemy ten termin - mówi Andrzej Kucharczyk ze spółki Sudety Lift, która jest gospodarzem tras w kompleksie Ski Arena Szrenica.
Przeglądy już przesunięto w Karpaczu. Wczoraj miał zostać zatrzymany na kilka tygodni wyciąg krzesełkowy Zbyszek. Będzie pracował o tydzień dłużej. - Pozostałe wyciągi będą chodziły do oporu, dopóki będzie śnieg i narciarze - deklaruje Waldemar Draheim.
Na szusowanie warto też wybrać się do Czech. W Pecu pod Snezkou na nartostradach leży ponad pół metra śniegu. W Janskich Lazniach jest go jeszcze więcej, bo prawie metr, a w przygranicznym Harrachovie - 70 cm.
W Czechach można też liczyć na tańsze karnety. Czesi, w odróżnieniu od polskich stacji narciarskich, dzielą sezon na wysoki i niski.
Niższe ceny obowiązują już w Harrachovie (zniżka na jednodniowy bilet to 80 koron). O 100 koron taniej można też kupić karnet w Janskich Lazniach. Od 31 marca zniżki wprowadzi także Pec pod Snezkou, całodniowy karnet będzie wówczas tańszy o 110 koron. W największym czeskim ośrodku narciarskim -Spindleruvym Mlynie - ceny obniżono aż o 200 koron. Jednodniowy karnet kosztuje tam obecnie 550 koron.
W polskich kurortach można liczyć na obniżkę cen przy rezerwacji noclegów. - Do połowy kwietnia klienci mogą dostać 20 proc. rabatu - mówi Robert Szczepaniak, menedżer z hotelu Corum w Karpaczu.
Grażyna Biederman z biura informacji turystycznej w Szklarskiej Porębie radzi, by podczas rezerwacji noclegów targować się. - Właściciele obiektów są skłonni wynajmować taniej pokoje, ale to nie jest zorganizowana akcja. Warto upomnieć się o zniżkę - tłumaczy.
Sezon narciarski wydłużył się nie tylko dla narciarzy zjazdowych. Na Polanie Jakuszyckiej nadal dostępnych jest 35 km tras biegowych. Niespodziankę dla biegaczy przygotował Karkonoski Park Narodowy. Na Równi pod Śnieżką wytyczono prawie 20 km tras biegowych. Ze Śląskiego Domu można przejść na nartach do Małego Szyszaka lub na czeską stronę do schroniska Lucni Bouda. Tam polskie trasy biegowe łączą się z czeskimi, które ciągną się wzdłuż całych Karkonoszy, można nimi przejechać aż do Harrachova i Jakuszyc.
- Na Równi pod Śnieżką śnieg utrzymuje się do połowy maja, a nawet dłużej - mówi Andrzej Raj, dyrektor Karkonoskiego Parku Narodowego.
Dotąd uprawianie narciarstwa biegowego w wyższych partiach polskich Karkonoszy było niemożliwe.
Zieleniec i Czarna Góra - bez tłoku
Bardzo dobre warunki narciarskie wciąż są też koło Kłodzka - w Zieleńcu i na Czarnej Górze. Na stokach leży od 40 do 80 cm śniegu. Gestorzy bazy turystycznej nie przewidują zniżek cen na wyciągi. Bilety w powiecie kłodzkim kosztują nadal od 47 do 69 zł. Można za to od 1 kwietnia liczyć na tańsze o 10-20 procent noclegi. Niektóre pensjonaty ceny noclegów obniżyły zaraz po świętach.
Dojazd do obydwu ośrodków narciarskich jest dobry. I w jednym, i w drugim można bez problemu znaleźć miejsca noclegowe (ceny od 30 zł wzwyż). Przed świętami niewielu narciarzy szusowało w Zieleńcu i na Czarnej Górze. Teraz też nie ma tam tłumów.
Rafał Święcki, PIEL - POLSKA Gazeta Wrocławska
http://walbrzych.naszemiasto.pl/wydarzenia/833485.html
Temat: [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2008...
Zjazd z Wielkiej Sowy
Powstała nowa trasa zjazdowa w Sudetach. Narciarze cieszą się z jej bliskości i niskich cen
Teraz, by poszusować na nartach, mieszkańcy Świdnicy, Dzierżoniowa czy Ząbkowic Śląskich nie muszą już jechać do Zieleńca, Andrzejówki albo Rzeczki. Na stoku Wielkiej Sowy została otwarta nowa baza narciarska. Jest to najwyżej położony ośrodek w Sudetach. Są tam dwa wyciągi i dwukilometrowa trasa zjazdowa. Jest oświetlona, naśnieżana i bardzo dobrze przygotowana do białego szaleństwa. Wiele osób już skorzystało z tej propozycji i podkreśla zgodnie, że spośród wielu zalet najważniejsza jest jedna - niewielka odległość od ich domów.
- Ze Świdnicy jedzie się tu 20 minut. To niecałe 15 kilometrów. Do Zieleńca jest trzy razy dalej - wyjaśnia Karolina Jarosz, studentka ze Świdnicy. - Pieniądze zaoszczędzone na dojeździe można więc wydać choćby na obiad w schronisku i cały dzień spędzić na stoku. Zwłaszcza że jest on naprawdę przyzwoicie przygotowany i nie ma na nim tłoku - dodaje.
Ceny nie są wygórowane. Jeden przejazd kosztuje od 2-3 złotych.
U podnóża stoku jest schronisko Bacówka. Na miejscu można więc zjeść coś ciepłego i odpocząć. Wyciągi znajdują się we wsi Potoczek, między Pieszycami a Walimiem. Czynne są od godz. 9 do 21. Nad bezpieczeństwem narciarzy czuwają ratownicy Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Z nowej atrakcji w Górach Sowich, które są najstarszym masywem w Europie, cieszą się mieszkańcy okolicznych miejscowości. W tym regionie kwitnie ostatnio agroturystyka i choć latem mieszkańcy nie narzekali na brak turystów, a wyremontowana wieża na Wielkiej Sowie zachęcała do odwiedzania coraz więcej osób, to zimą był tu martwy sezon. Wszyscy mają nadzieję, że nowy ośrodek narciarski to zmieni.
- Promujemy tę trasę, bo to dla naszej gminy szansa na jeszcze większy rozwój turystyki - wyjaśnia Paweł Brzozowski z Urzędu Miejskiego w Pieszycach. Samorząd wyremontował również nieczynną przez kilka lat zabytkową wieżę widokową.
Wczoraj na Wielkiej Sowie czynny był jeden wyciąg - Dolny Orczyk. Pokrywa śniegu sięgała na stoku 25 centymetrów. Warunki można na bieżąco sprawdzać na stronie http://www.wielkasowa.com.pl.
Dzięki kamerom można również kontrolować, czy na stoku panuje tłok. Na stronie dostępne są także informacje na temat dojazdu, wypożyczania sprzętu i zakwaterowania.
Lepsze warunki narciarskie w tym sezonie są w Łomnicy. Za około 2 miliony złotych została tam wybudowana stacja. Dzięki temu na miejscu można się napić ciepłej herbaty czy zjeść obiad. Do tej pory turyści musieli zabierać prowiant ze sobą. Zdarzało się, że część rezygnowała z przyjazdu, właśnie dlatego, że na miejscu nie było żadnego zaplecza gastronomicznego.
- Jeździmy na narty z dziećmi. Musimy zadbać, by mogły napić się czegoś ciepłego czy zjeść - tłumaczy Jarosław Krzak z Wrocławia. - Do Łomnicy mamy najbliżej, dlatego cieszymy się, że wreszcie ktoś pomyślał o zapleczu - mówi.
Małgorzata Moczulska - POLSKA Gazeta Wrocławska
http://swidnica.naszemiasto.pl/wydarzenia/803608.html
Temat: [Dolny Śląsk] Inwestycyjny BOOM 2007...
Ministerstwo Środowiska wreszcie zgodziło się na budowę nowego wyciągu krzesełkowego w Szklarskiej Porębie
Na narty do parku
Kolejka o długości 2400 metrów będzie przewozić 1400 osób w ciągu godziny. Ma to być jeden z najdłuższych wyciągów w Karkonoszach. Zakup urządzeń i ich montaż ma kosztować około 20 mln zł
Starania o budowę kolejki na Świąteczny Kamień w narciarskim kompleksie Szrenicy trwają już jedenaście lat. Jeśli dokumentacja nie utknie znowu w jakimś urzędzie, budowa zacznie się wiosną przyszłego roku.
Dolna stacja nowej kolejki powstanie obok istniejącej już najniższej stacji wyciągu w Szklarskiej Porębie. Inwestycja jest niezbędna. Gdyby wyciąg nie powstał, narciarze tkwiliby w coraz dłuższych kolejkach do wjazdu na stok.
Przekonać urzędników
Ministerstwo Środowiska ponad rok zwlekało z wydaniem zgody na przeznaczenie gruntów leśnych na cele narciarskie. Samorządowcy ze Szklarskiej Poręby wiele razy jeździli w tej sprawie do Warszawy. Wspierali ich miejscowi parlamentarzyści. W końcu się udało.
Zanim jednak gospodarz kompleksu – spółka Sudety Lift – będzie mógł rozpocząć budowę, musi zdobyć kilka urzędowych podpisów, m.in. ministerstwo ma wyliczyć opłaty za wycinkę lasu i ustalić tzw. kompensaty – czyli to, ile drzew trzeba nasadzić w zamian za te wycięte.
– Decyzja ministerstwa to przełom, ale jeśli równie długo, jak dotychczas, będziemy czekać na kolejne dokumenty, to prędzej pójdę na emeryturę niż zbudujemy wyciąg – mówi Jan Dębkowski, dyrektor do spraw technicznych. Spółka ma już gotowy raport oddziaływania nowego wyciągu na środowisko.
To ważne, bo kolejka i nartostrady prawie w całości będą wytyczone w Karkonoskim Parku Narodowym. Inwestorzy porozumieli się też z przyrodnikami. W zamian za zgodę na zbudowanie wyciągu na Świąteczny Kamień, spółka Sudety Lift zrezygnowała z planów budowy czterech wyciągów i tras narciarskich w rejonie Kotła Szrenickiego i Łabskiego Szczytu. To obszary, na których ochronie ekologom zależało najbardziej.
– Jesteśmy zadowoleni z kompromisu. W rejonie Kotła Szrenickiego i Łabskiego Szczytu występują rzadkie gatunki roślin. Gniazdują też ptaki objęte ochroną unijnej dyrektywy Natura 2000 – wyjaśnia Andrzej Raj, dyrektor KPN.
Dziesięć lat starań
Spór o nowy wyciąg w Szklarskiej Porębie ma długą historię. By zmusić Karkonoski Park Narodowy do ustępstw, mieszkańcy blokowali nawet główną ulicę miasta, prowadzącą do przejścia granicznego w Jakuszycach. Uniemożliwić budowę próbowali też Czesi. Przekonywali, że wyciąg na Świąteczny Kamień może niekorzystnie wpływać na strefy ścisłej ochrony przyrody po ich stronie gór. Twierdzili, że sztuczny śnieg różni się składem chemicznym od naturalnego i dlatego zasypanie nim rejonu Szrenicy może mieć zły wpływ na środowisko. •
Czesi budują wyciągi
W ciągu ostatnich lat Czesi wiele zainwestowali w wyciągi po swojej stronie gór. Teraz mogą one przewieźć o 20 tysięcy osób na godzinę więcej niż jeszcze kilka lat temu. W sumie Czesi są w stanie przetransportować na stoki 100 tysięcy narciarzy w ciągu godziny. Wszystkie wyciągi po polskiej stronie Karkonoszy przewożą w takim samym czasie 20 tysięcy osób i od lat nic się w tej sprawie nie zmieniło. Trzy lata temu zbudowano tylko ośrodek narciarski Babiniec.
Rafał Święcki - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
http://karpacz.naszemiasto.pl/wydarzenia/755442.html
Temat: d.c procesu w Katowicach
1/. Ja jestem od początku do końca przeciwnikiem organizowania "wycieczek zbiorowych", a szczególnie "szkolnych" w Tatry (zimą i latem), a także w Beskidy/Sudety zimą (z wyjątkiem "narciarstwa przywyciągowego", oczywiście) -- zarówno (i przede wszystkim) ze względu bezpieczeństwa, jak i ze względów "ekologicznych". I ten punkt powinien być poruszany, dyskutowany i zarzucany organizatorom. I to jest problem ministerstwa edukacji, które tutaj akurat milczy!!!
2/. Z tego co słyszę (z "drugiej ręki", więc nie jestem pewien czy to prawda) to prokuratura zarzuca oskarżonemu "spowodowanie lawiny" -- to jest oczywisty nonsens i tego się nie da udowodnić (nawet gdyby bardzo chcieć, bo ówczesne warunki na stoku są NIEZNANE w sposób precyzyjny, a nawet gdyby były znane to wg mnie nie istnieje model pozwalający przewidzieć lawinę z wystarczającą pewnością). I w takiej sytuacji proces należałoby natychmiast zakończyć, żebynie marnować pieniędzy podatnika na bzdury!
3/. Chyba wczoraj w TV z ukrytej kamery rozmawiano z przekupnymi "ekspertami sądowymi", a profesor prawa z UW potwierdzał, że "mózg się lasuje" jak działa polskie sądownictwo i system prawny. W tym kontekście (ale tylko w tym - w normalnym systemie media nie powinny mieć wpływu na sąd!!) rzeczywiście linia obrony oparta na krytyce TOPR jest co najmniej ryzykowna. Jest ona jednak PRAWDZIWA! Jeśli rzeczywiście w nocy podniosła się temperatura o kilkanaście stopni, co podają świadkowie, to zgodnie z algorytmem sygnowanym podpisem v-naczelnika TOPR, A.Maraska, na tychże stronach, stopień zagrożenia lawinowego powinien być podniesiony, nawet przy uwzględnieniu STRASZNYCH niedoskonałości, jakie ten algorytm implikuje (jak np. podawanie "ogólnego" zagrożenia dla setek różnych stoków etc. etc.!).
4/. Oskarżony ma całkowitą rację, że w Polsce "sprawy lawinowe" nie są traktowane poważnie (czemu trudno się dziwić, bo Polska nie Szwajcaria, a nawet tam poważne badania prowadzi się dopiero od parudziesięciu lat), a sami "eksperci" z TOPR/GOPR popełniali wielokrotnie poważne błędy. W tym samym (prawie) czasie był przecież wypadek śmiertelny w którym zginęło 2 młodych TOPRowców prowadzonych osobiście przez samego naczelnika (i bynajmniej nie chodziło tu o "ratowanie życia", bo ofiary już nie żyły, co wcześniej ustalono!!!), a kilka dni po katastrofie na Rysach wypadkowi (1 zabity) uległa grupa GOPRowców w trakcie SZKOLENIA w Karkonoszach, wraz z zaprzyjaźnionymi ratownikami alpejskimi. Sądy te sprawy umorzyły, bo kto miałby być wtedy sądowym ekspertem...?! TOPR nie ma nawet elementarnych narzędzi pomiarowych, żeby decydować o zagrożeniu lawinowym. Jedyna "narzędzia" to "nos" i tzw. "kobieca intuicja". To zreszta jest dla mnie śmieszne, bo takie proste urządzenia jak termograf czy higrograf to są wydatki groszowe, a powinny się znajdować w wielu punktach Tatr, a nie tylko w "naukowych ogródkach PIHM", których w całych Polskich Tatrach Wysokich jest pewnie 2 albo 3. Choć z drugiej strony jak nikt w TOPR nie ma bladego pojęcia o fizycznych modelach symulujących zachowanie się śniegu na stoku to takie dane mogą być traktowane tylko jakościowo, "intuicyjnie", a nie ilościowo.
5/. I jeszcze a propos sądowych ekspertów -- warto zauważyć jak to funkcjonowało w "sprawie Szpiglasowej": jeden ekspert stwierdził "tak", to powołano drugiego, o którym wiedziano że nie lubi tego pierwszego i z góry było jasne, że ten drugi powie przeciwnie do pierwszego, co też się stało! Z tego co wiem z tzw. "internetowych przecieków" to teraz ekspertem jest sympatyczny Bogumił Słama, szef Betlejemki. Tym niemniej, jak słyszę, on przeholował i pomylił sobie funkcję eksperta z funkcją prokuratora. No, ale to znów jest problem polskiego sądownictwa, które ja mam w głębokim poważaniu...
Pozdroweinia, AndrzejZ
Temat: 1
Masyw Chełmca stanowiący swoisty symbol Wałbrzycha jest poważnie zagrożony. Gospodarz tego terenu, gmina Szczawno-Zdrój wraz z grupą inwestorów planuje wybudowanie na stoku Chełmca wyciągu narciarskiego i dwóch tras zjazdowych, a także związanych z tą inwestycją drogi dojazdowej, parkingu na kilkaset samochodów, stacji wyciągu i niezbędnego zaplecza turystycznego.
Pomimo, że Masyw Chełmca leży na obrzeżach ponad 100-tysięcznego Wałbrzycha i od dawna był miejscem turystyki i rekreacji dla okolicznych mieszkańców, a u jego podnóży intensywnie rozwijało się górnictwo srebra, barytu i węgla kamiennego, to jednak dzięki niedostępnym, stromym zboczom do tej pory zachowały się tu cenne siedliska i gatunki.
Wykonanie obecnej inwestycji wymaga wycięcia wielu hektarów starych drzewostanów bukowych i jaworowych oraz świerczyn, a także spowoduje zabudowę bogatych łąk u podnóża góry, a tym samym stanowi bezpośrednie zagrożenie dla wielu występujących tu rzadkich gatunków roślin i zwierząt. Z pośród ptaków są to min. trzmielojad, krogulec, derkacz, przepiórka, jarząbek, słonka, puchacz, sóweczka, włochatka, siniak, świerszczak, strumieniówka, muchołówka mała i białoszyja, dzięcioł zielonosiwy, orzechówka, gil, czyż, krzyżodziób świerkowy. Ze względu na duże walory ornitologiczne i botaniczne zaproponowano objęcie lasów prawie całego Chełmca ochroną w formie rezerwatu przyrody, a na łąkach u podnóża zaplanowano utworzenie dużego użytku ekologicznego. W 2006 roku, z uwagi na rozległe powierzchnie cennych siedlisk lasów bukowych i jaworzyn, zaproponowano włączenie Masyw Chełmca do sieci ostoi NATURA 2000.
Niestety lokalne władze oraz część mieszkańców Wałbrzycha i okolic silnie popiera planowana inwestycje. Ich zdaniem, w tak biednym mieście, miejsca pracy i zyski z atrakcji ściągającej turystów są ważniejsze niż ochrona przyrody. Nie wzięto pod uwagę faktu, że liczba nowopowstałych miejsc pracy będzie niewielka. Dodatkowo w związku z tym, że w Wałbrzyskiej Strefie Ekonomicznej intensywnie rozwija się przemysł i w ciągu najbliższych lat ma tu powstać kilka tysięcy nowych miejsc pracy, argument ten wydaje się być nieznaczący. Samo usytuowanie tej inwestycji na Chełmcu jest również słabo umotywowane zważywszy na niewystarczające warunki śniegowe oraz na fakt, że zaledwie kilka kilometrów dalej istnieje nieczynny od lat wyciąg w Masywie Dzikowca, którego uruchomienia podejmują się bez sukcesu kolejni właściciele, a w promieniu 20 km leżą działające ośrodki narciarskie w Rzeczce, Sokołowsku, przy Schronisku Andrzejówka i w Lubawce. Dlatego nie warto przedkładać krótkowzrocznych zysków gminy i inwestorów ponad bogactwo tutejszej przyrody.
Zwracam się z prośbą do wszystkich osób, którym przyroda nie jest obojętna.
Wyraźcie swój sprzeciw wobec planów zniszczenia Masywu Chełmca.
Można to zrobić oddając głos w Sondzie umieszczonej po prawej na stronie:
http://www.twoje-sudety.pl/
Temat: Świerki w Beskidach umierają
Beskidowi Śląskiemu i Żywieckiemu grozi taka sama katastrofa, jaka przydarzyła się w latach 80 Górom Izerskim.
Kikuty drzew w martwych lasach Gór Izerskich jeszcze przed kilku laty wywierały na turystach porażające wrażenie. Trzeba było 20 lat pracy leśników, żeby rany po tamtej katastrofie zabliźniły się. Dziś Sudety znów są zielone. Powtórka z tego dramatu może jednak spotkać Beskidy. – Może się okazać, że nie będziemy w stanie nadążyć nawet z usuwaniem tych drzew – obawia się Edward Grzebinoga, naczelnik wydziału zagospodarowania lasów w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.
Mordercą jest susza
A pogorszenie sytuacji jest realne. W ostatnich latach powtarzały się susze, które ogromnie osłabiły beskidzkie świerki. Lato 2006 roku było najsuchsze i najgorętsze w historii pomiarów meteorologicznych. Leśnicy liczyli na to, że przynajmniej jesienią solidnie popada. Ale się przeliczyli. Jesień też okazała się ciepła i słoneczna. W tych warunkach szkodnik kornik drukarz zdążył wyprowadzić aż dwa swoje pokolenia. Pod korą przezimowały wszystkie stadia rozwojowe kornika, żarłoczne chrząszcze i poczwarki. A teraz, wiosną, kornik przystępuje do ataku. Osłabionego świerka wykańcza też grzyb o nazwie opieńka.
– Mieszkańcy Beskidów mogą stracić źródła utrzymania. W ogołoconych z drzew górach będzie się krócej utrzymywał śnieg. Przyjedzie więc znacznie mniej narciarzy i turystów – obawia się Krzysztof Chojecki, rzecznik prasowy RDLP.
Jak to się mogło stać, skoro powietrze nad Polską jest dzisiaj o wiele czystsze niż w czasach komunizmu? Otóż zbiegło się kilka przyczyn. Beskidy były przez dziesięciolecia podtruwane przez przemysł Górnego Śląska. Wielkie chmury zanieczyszczeń nadpływały też z Czech, z Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego. Trucizny stopniowo odkładały się w glebie, uszkadzały drzewa i osłabiały ich zdrowie.
W dodatku wiele rosnących tu świerków jest podatnych na choroby: nie są najlepiej przystosowane do klimatu panującego w Beskidach. Jak to możliwe? A tak, że tylko niektóre z beskidzkich świerków to wnuki drzew, które rosły tu od tysiącleci. Dawne mieszane lasy z Beskidów zniknęły w XIX wieku. Wycięli je żywieccy Habsburgowie. A później zasiali tu świerki, bo szybko rosły i już po kilkudziesięciu latach można było ponownie zarobić na wyrębie. Tak zostało do dziś.
Nasiona z Alp
Na domiar złego Habsburgowie siali tu nasiona świerków, które wyrosły setki kilometrów dalej, w nieco innych warunkach klimatycznych. – Zachowały się nawet do dzisiaj rachunki z XIX wieku na kupno nasion świerków z Alp – mówi Edward Grzebinoga. – W Beskidach łatwo pan pozna świerki pochodzące z nizin. To te, które rozpościerają gałęzie szeroko i poziomo, jak szczotki. Te gałęzie łatwo łamią się pod śniegiem. Obok nich rosną też świerki, które pochodzą z gór: te mają gałęzie w układzie grzebieniowym, strome i zwisające – wyjaśnia.

Jakie drzewa porastały Beskid Śląski i Żywiecki setki lat temu? Są tam miejscowości o nazwach Jaworze czy Jaworzynka. Rosły więc tam jawory. Zapewne było też dużo buków i jodeł. Dziś leśnicy próbują odbudować tu mieszany las. – Sadzimy najwięcej jodeł, bo około 40 procent. Na drugim miejscu jest buk, około 30 procent. Świerka sadzimy 20 procent, a 10 procent zostawiamy na domieszki, głównie jawor, olchę i lipę – wylicza Grzebinoga. – Oczywiście dotyczy to regla dolnego. Jodła nie będzie dobrze rosła powyżej 900 metrów nad poziomem morza. Na Baraniej Górze, która ma 1220 metrów, rośnie już tylko świerk i jarzębina – dodaje.
Las, w którym rośnie wiele różnych gatunków, jest zdrowszy. Nawet jeśli szkodniki rzucą się na jeden z rosnących w nim gatunków, nie zabiją wszystkich drzew. Czy jednak stoki górujące nad Bielskiem i Żywcem nie zamienią się przedtem w cmentarzysko kikutów drzew? To rozstrzygnie się w ciągu kilku najbliższych lat.
onet.pl
Temat: Kotlina Kłodzka
na razie bez zdjęć - te dorzucę później.
Bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na mnie cała kotlina, na tyle na ile mogłem ją poznać w tak krótkim czasie.
Idąc od wschodu na zachód
Złoty Stok - dawna kopalnia złota - trasa miła prosta i przyjemna, trochę przewodnicy leją wodę a nie dają wiedzę naukową - zwiedzanie przeznaczone na statystycznego chcącego wypocząć klienta. Wrażenie robi 8 metrowy wodospad, ale myślałem że będzie trochę wyższy. Jednak jest to pewien ewenement na naszą Polską skalę. Obok małpi gaj, park linowy i takie sprawy;) Całość śnieżnickiego Parku krajobrazowego - miejsce występowania Muflonów, niestety nie miałem tej przyjemności.
Droga Złoty Stok - Lądek Zdrój, jak wiele dróg w tych okolicach - pełna zakrętów, serpentyn, i lepiej zdjąć nogę z gazu, chociaż wielbiciele adrenaliny mogą poszaleć
Lądek Zdrój - jedna z miejscowości uzdrowiskowych, poza bardzo ciekawą zabudową starej części, fenomenalnym domem zdrojowym (perełka architektury), to obok ruiny zamku Karpień (najstarszy rycerski na tych terenach), i dość dobry punkt wypadowy.
4 km na zachód jest jeszcze "zamek na skale" ale aktualnie robi za hotelo-restauracje. a po drodze jaskinia Radochowska - ciasńiejsza, błotnista, ale niestety nie udało mi się jej zobaczyć.
Kletno - w tym miejscu na uwagę zasługuje kilka obiektów.
Jaskinia Niedźwiedzia - perła sudetów jak ją nazywają - trzeba przyznać że z szatą naciekową jaskinie jurajskie mogą się schować. Klimat psuje pełne udostępnienie dla niepełnosprawnych - szerokie ścieżki, wybetonowane... ale dla samych nacieków warto! Trochę przesadzają z ochroną i dobrze wcześniej zadzwonić i się zapisać
Muzeum Ziemii - gniazdo dinozaurów, tropy, jaja, trochę minerałów. Mała prywatna wystawka, ale można zobaczyć
Dawna kopalnia Uranu i Fluorytu - w przeciwieństwie do Złota - zwiedzanie krótkie, trasa 250m, ale za to bardzo merytoryczna, i atrakcyjna dla osób które chcą poznać coś więcej niż żarty przewodnika.
Dogodne wyjście żółtym szlakiem na Śnieżnik czyli drugi co do wysokości szczyt w Sudetach. Widoki bardzo atrakcyjne, pełne 360 stopni, a trasa nawet łatwa i przystępna. około 2godzinek trzeba tempem spacerowo-rekreacyjnym liczyć.
Międzygórze - Miedugorje - miejscowość uzdrowiskowo-rekreacyjna - poza bardzo ciekawą architekturą drewnianą 'szwajcarską' warto odwiedzić muzeum bajek - drewniane figury znanych postaci z różnych bajek - można się pośmiać i powspominać dzieciństwo. Jeszcze wyżej - Iglicznia czyli sanktuarium MB Śnieżnej (ładnie położone, ale więcej nie powiem bo nie dotarłem), a poniżej wodospad Wilczki - bardzo malowniczy, dość wysoki, robiący wrażenie, i pełen romantyzm. Koniecznie odwiedzić!
Bystrzyca Kłodzka - miasteczko o bardzo atrakcyjnym układzie. Jako że zbudowane na skarpie, to od jednej strony budynki mają 2 kondygnacje, a z drugiej nawet 7 !! Dodatkowo wąskie przejścia między domami, udostępniona do zwiedzania wieża będąca jedną z wież obronnych zamku, poza tym muzeum zapałkarskie ( o ile dobrze pamiętam ). Warto przejść się bocznymi uliczkami i zajrzeć na podwórka
*** na całym terenie wiele gospodarstw w stylu germańskim, oraz często można znaleźć dawne budynki fabryk, gigantycznych folwarków będących aktualnie w ruinie. Był kapitalizm, i widać że miejscowości kwitły, bo był to "zdrowy" kapitalizm, a socjalizm niestety wykończył te okolice***
Zieleniec - rodzący się kurort narciarski ale w lecie prawie pusto. Na uwagę zasługuje torfowisko pod Zieleńcem - dość spory obszar torfowiskowy, z ciekawie napisaną ścieżką dydaktyczną, ale bardzo krótką. Później można do Polanicy udać się zielonym szlakiem. A torfy całkiem całkiem. Ponoć wszystkie 3 rodzaje do znalezienia
Duszniki i Polanica Zdrój - kolejne miejscowości z wodami mineralnymi. Uzdrowiska, ale nie takie strasznie przeludnione i potencjalny punkt wypadowy do zwiedzania okolic. W Dusznikach odbywa się festiwal Chopinowski
Kudowa Zdrój - gigantyczna miejscowość uzdrowiskowa która jest przeludniona przynajmniej w okresie wakacyjnym, ale w jej dzielnicy - Czermna - mauzoleum czaszek, czyli kaplica w której na górnym poziomie jest ok 3000 czaszek, + piszczele od osób złożonych, a łącznie z kryptą nawet do 30 000 osób spoczywa. Robi wrażenie i memento mori, oraz vanitas vanitatum, et omnia vanitas. Szkoda że zdjęć robić nie można. Ponad to w Kudowej także przy siedzibie PNGS muzeum żaby - kolekcja żab różnego rodzaju, od skarbonek, przez wisiorki, popielniczki, poduszki - można przysyłać własne eksponaty do powiększania kolekcji.
Karłów
Błędne Skały - możliwy dojazd autem, ale można zostawić je na parkingu godzinę od celu i przejść się niebieskim szlakiem. Na miejscu bardzo atrakcyjne formy skalne, z puszczoną przez nie ścieżką spacerową, ale miejscami jest dość ciasno, więc osoby o dużej posturze lub !! przejście zimowe w grubej odzieży może być pewnym problemem. Ludzi sporo, ale bez kolejek i przeciskania i naciskania na siebie. Miejscami bardzo ładne widoki na stronę czeską i dalej na Polską.
Z Błędnych Skał warto wrócić na parking drogą dalszą - ścieżką dydaktyczną (ok 1,45h) - która mnie bardzo zaskoczyła, ale o tym w temacie leśnictwo później napisze. Zasadniczo świerczyny, torfy, rumowiska skalne, gigantyczna ilość martwego drewna pozostawionego i nie ściągnego, treści na tablicach nie idące w parze z propagandą LP. polecam
Szczeliniec Wielki - tu ludzi więcej, ale tylko momentami. Tzn. na schodach do schroniska ludzi sporo, ale schronisko położone cholernie malowniczo. noclegi 25 zł a poza sezonem ponoć czasem nawet taniej. w październiku i później pustki. Sam szczeliniec "podobny" jak błędne skały, ale wielkość imponująca. Faktycznie wielki. Miałem przyjemność przmierzeać go we mgłach, a przez to kojarzył mi się z skałami na drodze do Mordoru z LOTR JRR.T. jasknią szeloby i ogólnie ekstra. Wiele osob dochodzi tylko do schroniska a nie zapuszcza się między skały (chwała im za to) przez co tłoku nie doświadczyłem. Magicznie i klimatycznie trzeba przyznać.
Stamtąd podążyłem czerwonym a później żółtym szlakiem do Batorówka - przez skalne grzyby. Czas przejścia niedoszacowany. Należy dołożyć cn. 30 minut bo idąc bardzo szybko bez postojów ledwo się zmieściłem w granicach. Mgła sprawiła że skojarzenia z mroczną puszczą z Hobbita, bo stare drzewostany, sporo martwego, piękne pojedyncze formy skalne, na prawdę warte przejścia. Mniej wielkościowo imponujące, ale piękne. I łącznie spotkałem 5 osób na trasie!! (4 godziny). Nieopodal jeszcze 2 torfowiska pod Batorowem.
*** szlaków ogromne ilości - rowerowe, piesze, narciarskie, bez tłoku, bez hałasu, bez quadów, dojazdy łatwe, baza noclegowa rozbudowana zarówno dla namiotów jak i beznamiotowych ***
Mam nadzieję że trochę przyblizyłem region Polecam serdecznie, a sam pewnie wrócę tam kiedyś